„Patrząc na Wschód”, świat płynie wolniej

Dnia: 31.08.2020 Wyświetlenia: 449

Czy słyszeliście o festiwalu, którego serce jest w drewnianej chacie przy zakurzonej żwirowej drodze? Parkuje się bezpłatnie na ściernisku. Za krzesła służą drewniane pieńki. Już bardziej „slow” nie można. To festiwal literacki „Patrząc na Wschód” organizowany na Suwalszczyźnie przez podróżnika Piotra Malczewskiego oraz dziennikarza i redaktora Piotra Brysacza.

Wszyscy ochoczo tu zwalniają. Może stają się nieco mniej skupieni na sobie? I nagle środek świata przesuwa się gdzieś w bok, bliżej rzeki, szumiących trzcin, bliżej natury. Taką właśnie przestrzeń ma do dyspozycji uczestnik festiwalu w Budzie Ruskiej. Wypada położyć się na trawie, zanurzyć stopę w zimnej, krystalicznie czystej wodzie Czarnej Hańczy, w końcu posłuchać siebie nawzajem. Odświeżające doznanie. W tej właśnie scenerii znaleźliśmy się po raz pierwszy i od razu przypadła nam ona do gustu – nic, tylko się zrelaksować i dać się ponieść atmosferze miejsca.

Tegoroczna edycja festiwalu trwała cztery dni 13.-16.08.2020, które obfitowały w warsztaty i spotkania autorskie z pisarzami, przyrodnikami, podróżnikami... Wszystkie wydarzenia łączy wspólny mianownik – patrzenie na Wschód, które można rozumieć geograficznie, albo też w szerszym znaczeniu jako sposób patrzenia na świat poza utartymi schematami. My, tym razem, ujrzeliśmy go oczami poetki i botaniczki, Urszuli Zajączkowskiej, która bada język roślin.

Zajączkowska na festiwal przywiozła swoją książkę „Patyki i badyle”, która w 2019 została nominowana do Paszportu „Polityki”. Właśnie od pytania nawiązującego do tytułu rozpoczęło się spotkanie z autorką. „Czy patyki i badyle można zranić?” Okazuje się, że tak, bo zgodnie ze słowami Zajączkowskiej rośliny są nawet bardziej wrażliwe od zwierząt. Z tego samego powodu łatwo jest je ignorować i niszczyć, w pogoni za własnym szczęściem. Zajączkowska proponuje jednak spojrzeć na nie z perspektywy równości jako towarzyszy współistnienia na tej samej planecie.

Zgodnie ze słowami autorki od roślin różni nas tempo życia. Człowiek żyje gwałtownie, żeby nie powiedzieć desperacko, a roślina ma czas, jest bliżej trwania. Zajączkowska podaje przykład tego, jak rośliny odwracają się do słońca – nieraz zajmuje im to kilka albo nawet kilkadziesiąt lat. Mimo, że robimy to bardziej dynamicznie, my też kierujemy nasze głowy do słońca w podobny, roślinny sposób... A słońce? Ono nie dyskryminuje. Każdego traktuje tak samo. Niezależnie czy jesteś nawłocią czy paprocią.

Książka Urszuli Zajączkowskiej została wydana w 2019 wydawnictwo Marginesy. Jest dostępna na stronie wydawnictwa: https://marginesy.com.pl/sklep/produkt/133227/patyki-badyle

Więcej o festiwalu: http://patrzacnawschod.pl/

Zdjęcia: Radek Nowacki

Dodane przez: M. Ł.

Komentarze

Dodaj komentarz