Wosk pszczeli dawniej

Dodane przez: Miodowa Mydlarnia Dnia: 16.03.2018 Wyświetlenia: 153

Od zarania dziejów wosk pszczeli stanowił źródło poprawy jakości ludzkiego życia. W rzeczywistości miał on większe znaczenie od miodu. Dawne cywilizacje, których dzieje sięgają antyku, znalazły liczne zastosowania dla tej ze wszech miar pożytecznej, intrygującej substancji. Nie może zatem dziwić fakt, iż archeolodzy natrafili na nią w grobowcach Egiptu, w zniszczonych statkach Wikingów i ruinach Rzymu. Z wosku pszczelego wyrabiano kosmetyki i specyfiki lecznicze, pieczętowano nim ważne dokumenty, tworzono obiekty codziennego użytku i dzieła sztuki.



Mityczny Ikar wzbił się w powietrze dzięki woskowym skrzydłom, podczas gdy bóg o imieniu Pan, opiekun pszczół, „wyczarował” fletnię, dęty instrument muzyczny, spajając trzcinę z woskiem pszczelim. Niemityczni Aborygeni od tysięcy lat modelują z niego ustniki swoich didgeridoo, zaś Filipińczycy progi tradycyjnych lutni.

Jubilerzy i rzemieślnicy epoki antycznej opanowali sztukę rzeźbienia zarówno delikatnych, woskowych przedmiotów, jak i masywnych form do odlewów z metali szlachetnych. Grek Dioskurydes zilustrował w I wieku n.e. sposób na wykonanie sztucznych kwiatów z rolowanego wosku pszczelego. Z kolei Egipcjanie nie tylko pisali na woskowych tablicach (najstarsza ma 3 300 lat), lecz także impregnowali nim peruki, papirusowe zwoje, tkaniny, ikony i malowidła ścienne – barwy tych ostatnich zachowały swoją intensywność po upływie dwóch tysiącleci!



W Egipcie 1600 – 2000 lat temu najbardziej realistycznymi dziełami malarskimi były obrazy enkaustyczne (m.in. portrety fajumskie). Autorzy posługiwali się żelazną płytą, podgrzaną od spodu węglem drzewnym, która rozpuszczała wosk pszczeli i utrzymywała go w postaci płynnej. Sproszkowane pigmenty były mieszane z ciekłym woskiem i kolejno nakładane na płótno. Gotowe prace artyści pozostawiali na słońcu, by zostały „wypalone” lub „wtopione”. Efekt nieodmiennie budzi zachwyt.



W Persji zrodził się rytuał balsamowania zmarłych woskiem pszczelim (słowo „mumia” pochodzi od perskiego wyrazu „wosk”). Egipcjanie również sięgali po długowieczny, pszczeli skarb, by mumifikować nim swoich faraonów. Poza tym wytwarzali zeń figurki i obiekty kultu, podobnie zresztą jak mieszkańcy niektórych krajów Ameryki Południowej. Z kolei starożytni Rzymianie rzeźbili z wosku pośmiertne maski i naturalnej wielkości sylwetki zmarłych.



Gdyby nie istniał wosk pszczeli, w Indonezji nie pojawiłaby się sztuka batikowa, czyli nanoszenie woskowych wzorów na bawełnianą tkaninę. Wczesne jej przykłady – sprzed ponad 2000 lat – odkryto na Dalekim Wschodzie, Bliskim Wschodzie, w Azji Środkowej i Indiach. W Chinach (VI – VII wiek) i Japonii (VIII wiek) powstawały batiki jedwabne. W „Kraju wschodzącego słońca” miały one postać ruchomych ekranów zdobionych drzewami, zwierzętami, fletami, scenami myśliwskimi i stylizowanymi górami. Batiki powszechnie uznawane za najwspanialsze wykonano na indonezyjskiej wyspie Jawa.



Przy blasku świec z wosku pszczelego swoje wieczory spędzali starożytni Egipcjanie, Grecy, Rzymianie i Chińczycy. Prawidłowo wykonane generują jasne światło – płomień emituje praktycznie to samo spektrum co słońce – nie dymią i nie dławią ognia, a podczas spalania uwalniają subtelny zapach nektaru. Stabilność budulca pozwala na długie przechowywanie świec bez strat na jakości. Nic więc dziwnego, że w XIII wieku Kościół rzymskokatolicki wydał dekret, na mocy którego stały się one oficjalnym oświetleniem świątynnych wnętrz. Preferencję tę podziela nadal Kościół prawosławny. Najstarsze świece z wosku pszczelego są z VI – VII wieku – znaleziono je w nienaruszonym stanie na cmentarzu w Alemanii (terytorium Niemiec).  



Niektóre kraje ceniły wosk pszczeli tak wysoko, że nadały mu status waluty. W 1300 roku każdy francuski rolnik zobowiązany był płacić roczny podatek w wysokości 2 funtów wosku pszczelego. Można się tylko domyślać, co spotykało tych nieszczęśników, którzy w związku z uczuleniem na ukąszenia pszczół musieli unikać okolic, gdzie zlokalizowane były pasieki.



Lecznicze walory pszczelego remedium zasiliły na przestrzeni mileniów arsenał medycyny tradycyjnej. Na 32 receptach z 1550 roku p.n.e. egipscy lekarze zaordynowali swoim pacjentom „wosk pszczeli”. W swojej recepturze na maść chłodzącą uwzględnił go Galen, grecko-rzymski medyk z II wieku. Natomiast Awicenna, słynny irański lekarz, który praktykował osiem stuleci później, opracował na jego bazie liczne terapie. Wosk pszczeli postrzegany był jako sojusznik w walce z katarem siennym, szeregiem chorób skóry, czyrakami, skaleczeniami, wrzodami, czerwonką, zapaleniami stawów, czy schorzeniami reumatycznymi. W procedurach dentystycznych epoki kamienia plombowano nim zęby! Ten zdumiewający fakt ujawniła niedawno metoda oparta na radioaktywności i radiacji (spektroskopia w podczerwieni).



„Księga ziół Shennonga” z I – II wieku p.n.e., autorytatywne źródło wiedzy o medycynie chińskiej, zaliczyła wosk do ekskluzywnego grona najznakomitszych składników leczących. Na wyróżnienie to zasłużył, ponieważ miał wywierać korzystny wpływ na układ krwionośny, spowalniać procesy starzenia i utrzymywać ogólną równowagę organizmu. Zmieszany z innymi składnikami rzekomo wspomagał gojenie ran. Uwiecznione na karatach księgi przepisy na potrawy z dodatkiem wosku pszczelego świadczą o tym, iż uchodził on za jeden z gwarantów zdrowego odżywiania. Odmładzającą, uzdrowicielską dietę z udziałem miodu, wosku i plastrów opracowano w „Receptach mędrców” z 992 roku, tomie zredagowanym przez Szpital Imperialny Dynastii Song.



Mamy nadzieję, że jesteście zadziwieni niepomiernie powyższymi informacjami i chcecie wiedzieć jeszcze więcej :-), zapraszamy więc na następną część opowieści, w której prześledzimy losy wosku pszczelego w trzecim milenium ery nowożytnej.  Już wkrótce.


Komentarze

Dodaj komentarz